wtorek, 12 kwietnia 2011

Dla don Kichota...

Wiecie,żebyście nie pomyśleli,że ja taki tylko poważny...
Nic z tych rzeczy,jedną z moich ulubionych czynności jest powodowanie uśmiechu,
śmiechu czy nawet czasem jego wybuchów...
Ale czy śmiech mógłby się obejść bez odrobiny...Hm...Tego co zwykle....









W wiatraka cieniu,
postać się jakaś pojawia

W zardzewiałej zbroi
kopię dzielnie nadstawia

Jednym okiem łypiąc
na śmigi furczące

Drugie ku jakiejś kobiecie
obraca płonące

Biedny don Kichocie
wybierz sobie wreszcie

Wolisz guzy zbierać
czy dać się uwieść niewieście

Lepsze razy i sińce
czy słodkie pieszczoty

Twardy z konia upadek
czy czuły jej dłoni dotyk

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń