sobota, 2 lipca 2011

Zmęczony Anioł...









W wieczorną ciszę zasłuchany
anioł opuścił skrzydła zemdlałe
zmęczone podtrzymywaniem
bym nie upadł na mej drodze

Usiadł i wsłuchuje się w melodię
słów modlitwy wieczornej mojej
by wciąż miał dla mnie siłę na dni
kolejnych szereg nadchodzący



-obraz autorstwa Lidii Wylangowskiej

środa, 1 czerwca 2011

Anioł siły...

Siła do życia nie bierze się z niczego...
Jest w nas ale czasem potrzebujemy anioła,żeby ją w sobie znaleźć...





Delikatny i kruchy
z wrażliwości utkany

anioł siły do życia
i szczęścia pragnienia

z chwil wymarzonych
dla mnie zbudowany

które jak klejnoty
na szyi mu zawieszam

by go przekupić
do mej woli nagiąć

do mego pragnienia
jego wolę związać

by z jego kruchości
skrzydeł potarganych

wziąć siły dostatek
na drogę do słońca


Obraz-Angel of strength-Lidia Wylangowska

niedziela, 29 maja 2011

Czereśnie...

To kolejny wiersz,który pojawił się nagle...
Trochę niespodziewanie dla mnie samego...
Ale czasem,na widok jakiegoś obrazu,słowa pojawiają się same...




Z drzewa szczęścia
zrywam dla ciebie czereśnie

By nimi napełnić ci dłonie
nadstawiasz je skwapliwie

Patrząc,jak się wspinam
o szorstką korę raniąc moje

Łapiesz je wysypywane
ile ich zerwać zdołam

Lecz czasem trochę ich spada
na ziemię,tuż pod twoje nogi


obraz-Czereśnie-Lidia Wylangowska

Anioł życia...

To następny,z napisanych ostatnio wierszy...
Ale do niego,nawet nie wiedział bym co napisać...
Może niech sam się "obroni"...






Ciepłym snem zmorzony
zmęczeniem codziennym

Życia anioł śpi obok
tak realnie obecny

Z dłońmi złożonymi
w modlitwie bezwiednej

Na poduszce obok i
straż trzyma nade mną

Włosami co łaskoczą
w policzek kiedy zasypiam

Oddechem na karku
albo łzą słoną,jedną

Skrzydłami ramion białych
i snami co rano nie zbledną


obraz-Angel of life-Lidia Wylangowska

Tajemniczy ogród...

A teraz nieco romantyzmu...
Jest nam bardzo potrzebny,bo życie nam go bardzo skąpo wydziela...
I dlatego,tak uparcie go szukamy...









W tajemniczym ogrodzie
do którego nikogo nie wpuszczasz
ubrana w płatki kwiatów
z wieńcem na włosach

Siedzisz skupiona i cicha
myśli uprawiając,jak kolory
mieniące się blaskami ciepłymi i
lgnące do twoich dłoni

Ze znalezionym kluczem
przypadkiem cię zobaczyłem
jak wiatr z włosów układa ci
diademy i zausznice

I teraz cicho stoję w furtce
bojąc się spłoszyć
i ciebie,i kolory które chcę
w pamięci z tobą zatrzymać

obraz-Secret Garden-Lidia Wylangowska

wtorek, 10 maja 2011

Po przerwie...

Po kilku tygodniach,kiedy zajęty czymś innym trochę zaniedbałem wpisy,
czas wrócić do cyklu o pamięci...
Tym razem będzie o wzroku i o tym,jak zapamiętujemy czasem drobne szczegóły...
Takie,jak kosmyk włosów,sterczący niesfornie nad czyimś czołem...








Kosmyk...

Jak na starym zdjęciu
w księżyca lekkiej poświacie
profil Twój widać tak pięknie
z cieni nocy odlany

Nad czołem kosmyk niesforny
leciutko sterczy nieśmiały
nie wiedząc,że w tym jego urok,
że jest do Ciebie dodany

Drobniutki,lekki i drżący
faluje wraz z Twoim oddechem
teraz leniwy i śpiący
rono wesoły ze śmiechem

Co się z porankiem rozdzwoni
odbije od ścian domu echem
by wrócić do Ciebie wraz z moim
dla Ciebie,do Ciebie uśmiechem...




obraz oczywiście autorstwa szczodrej Lidii Wylangowskiej...
dziękuję jej po raz kolejny,za pozwolenie na publikowanie wierszy w ich towarzystwie...

środa, 27 kwietnia 2011

Dłonie pełne dotyku...

Wczoraj napisałem o zapachu,
jaki czasem w pamięci łączy nam się z kimś szczególnym...
Ale to tylko jeden ze zmysłów...
A przecież poznajemy się i kochamy za pomocą wszystkich...
Pora więc na następny...











Dłonie pełne dotyku
jak miękkie ciepło świecy
co dreszczem i drżeniem
po palcach przebiega

Co ciepłem się rozlewa
w mięśniach wre ukropem
jak z kamertonu
to samo wydobywa brzmienie

Zapachem kwiatów
i kawy o poranku
widokiem słońca
na twarzy wspomnieniem

Odgrodzę się od stali
od jej zimna i wrzasku
ogrzeję się i otulę
do wieczora,od brzasku

By do Ciebie wrócić
dotknąć Cię i razem zasnąć...


Tym razem za wspaniały obraz dziękuję  Cassandrze O'Connor Sheldon...

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Pamięć zapachu...

Po przerwie na świąteczny pobyt w Polsce,
pora wrócić do pracy i do pisania...
Zastanowiła mnie kwestia pamięci,
tego jak zapamiętujemy zdarzenia i sytuacje...
Jak różnymi zmysłami je zapamiętujemy i jak potem do nas wracają...










Zapachem otulona,jak szalem
co miękko ciała dotyka
stoisz w drzwiach
z tym wahaniem
które za progiem znika

Perfum zapach wspaniały
zmieszany z tobą,w pamięci
w cieniu,w ciszy,w dotyku
na zawsze już będzie ze mną


obraz-Lidia Wylangowska

czwartek, 14 kwietnia 2011

Wiolonczela..

Jako,że pora jest późna,to taki cichutki będzie ten wiersz...
Jest w nim takie porównanie,którego chętnie używam...
Do muzyki,granej na szlachetnym instrumencie...
I przyznam się,że wciąż nie wiem dlaczego lutnicy
nadawali właśnie takie kształty swoim dziełom...
Czy tylko z takiego kształtu można
wydobyć dźwięk na prawdę piękny?










Jak z wiolonczeli łkanie
leciutki pomruk
z ciebie wydobywam

ciągnąc dłonią jak smyczkiem
po biodrach krzywiźnie
i przebierając palcami

na szyi twojej gryfie
odkrywając ramiona
zdobywając szczyty

zawłaszczając w całości
świat twój nie odkryty
przed nikim,tak jak przede mną

w całości ofiarowany
kiedy gwiazdy bledną
z zazdrości dla twych oczu

blasku oddawania
tego co jest najczystsze
Twojego kochania








Tak,jak wspominałem,mam obrazy które opisuję wciąż na nowo...
I za każdym razem,kiedy na nie patrzę,widzę w nich nowe obrazy...
Do tego jeszcze powrócę,możecie być pewni...

środa, 13 kwietnia 2011

Pasmanteryjne kokieteria...

Kiedy pokazałem poprzedni wiersz usłyszałem pytanie,o zamki błyskawiczne...
Hm...
A właściwie czemu by nie...
Wprawdzie są mniej romantyczne i odbierają przyjemność "zrywania opakowania"...
Ale skoro rzucono rękawicę...Trzeba ją podjąć...









Błyskawiczny zamek...


Błyskawiczny zamek
jak smok zębaty

co paszczę zatrzasnął
na twych wdziękach chciwie

z wolna się uśmiecha
na dotyk upojny

od jednego kącika
odsłaniając powolnie

mym dłoniom odkrywczym
krainy rozkoszne

dla oczu i myśli
eksploracji żadnych

dotąd uwięzioną
za zębów rzędami

bym się nimi cieszył
i odkrył ustami...

Brama guzików...

Jakoś tak dziś mnie naszły tematy pasmanteryjne....
Czy może kokieteryjne...
Bo,nie ma nic bardziej podniecającego,od rozpakowywania prezentu...
Na który się czeka i liczy godziny i minuty,do niego....











Pijana zachwytem i szczęściem
obrony już poniechała
zza murów ubrania,jak więzień
wyrywa do mnie się cała

Zza bramy guzików i haftek
targając ich sznury i rzędy
by spleść się ze mną,wyprężyć
w gonitwie,gdzie nie ma zwycięzcy...





nad wierszem wspaniały obraz,oczywiście autorką jest Lidia Wylangowska...
                   Wilde at heart

wtorek, 12 kwietnia 2011

Dla don Kichota...

Wiecie,żebyście nie pomyśleli,że ja taki tylko poważny...
Nic z tych rzeczy,jedną z moich ulubionych czynności jest powodowanie uśmiechu,
śmiechu czy nawet czasem jego wybuchów...
Ale czy śmiech mógłby się obejść bez odrobiny...Hm...Tego co zwykle....









W wiatraka cieniu,
postać się jakaś pojawia

W zardzewiałej zbroi
kopię dzielnie nadstawia

Jednym okiem łypiąc
na śmigi furczące

Drugie ku jakiejś kobiecie
obraca płonące

Biedny don Kichocie
wybierz sobie wreszcie

Wolisz guzy zbierać
czy dać się uwieść niewieście

Lepsze razy i sińce
czy słodkie pieszczoty

Twardy z konia upadek
czy czuły jej dłoni dotyk

W czerwieni...

Działanie kolorów na nas,jest opisywane w różnych książkach...
Są szkoły terapii kolorem,jakieś techniki relaksacyjne...
Ale ja wolę pomyśleć dziś o czymś drapieżniejszym...
O ognistej czerwieni...






                                 Tango-autorka Lidia Wylangowska


W czerwonej oprawie z karminu
jak dwie perły w skąpca
skarbczyku ukryte

zwieńczone pysznymi łukami
drzemią dwie czary zachwytu
nad nimi jak dwie skały

ramiona strzeliste i jasne
szyją zwieńczone łabędzią
twarz zdobną w rumieniec niosą

z ust bramą brzemienną
witaniem i całowaniem
otwarciem na moje przybycie

gdy na kolana upadły
złożę na nich me własne
i całe me życie.....

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Oczekiwanie...

To może śmiesznie zabrzmi w pierwszej chwili...
Ale jest taka chwila,kiedy wszystko zamiera w oczekiwaniu...
Kiedy dokładnie wiadomo,co się stanie i samo oczekiwanie jest tego częścią.....
To,jak zatrzymany czas na obrazie,
kiedy wszystko zastyga pomiędzy zapowiedzią,a spełnieniem...



                                       Ewa-autorstwa Lidii Wylangowskiej



W czerwień ust ubrana
okryta nagością
czekasz mego dotyku
z oddechu spiesznością

Napięciem i drżeniem
i serca łopotem
mrowieniem w duszy
szybkim myśli lotem


Prawda,że to też czujecie?

Kadzidło w dłoniach...

Są takie wiersze,które czytane za każdym razem wzbudzają nieco inne emocje...
W zależności od nastroju,atmosfery czy nawet pory dnia...
Ja mam podobnie z obrazami Lidii,do niektórych wracam z uporem...
Bo,za każdym razem widzę na nich coś innego...
Oryginalny tytuł to "Tenderness"....
Ale ja z upodobaniem dopisuję do niego inne nazwania...








Kadzidło w dłoniach...


Obsypana rumieńcem pocałunków skrytych
Owiana oddechem,gorącym i spiesznym
w dotyku lekkim,tak słodkim i grzesznym
jak wonne kadzidło wdychana nareszcie
Czekana i chciana,pragnieniem bezsennym
w noc ciemną i pustą,tęskniona bezmiernie

W dłoni kadzielnicy,w cieple moich oczu
parujesz i się roztapiasz,zamieniasz się w popiół
wypełniając powietrze,moje płuca i oczy
stapiasz się ze mną i łączysz,w rytmie każdej nocy
w akord bijący pod niebo,jak grzmot i błyskawice
co słońce budzi do blasku i ziemię z posad wyrywa...

niedziela, 10 kwietnia 2011

Aksamit....

Hm...
Taniec,który rozgrzewa i jest walką,o nagrodę,
o zwycięstwo,o dominację....
Jest wstępem do czegoś jeszcze wspanialszego...
Tam,gdzie słowa przestają się liczyć,
a mimo to jakoś wciąż próbujemy zamykać to w słowa....
A może tym razem się uda...





Tak pięknie ubrana
w skóry twej aksamit
światło i wstyd kobiecy
śmiało mając za nic

Wabisz moje oczy
i dłonią przyzywasz
by zamiast niemego zachwytu
działa się prawdziwa

Miłość między nami
na dłonie i uda
pojedynek pieszczot
ręce,biodra i usta


I tym razem,obraz pędzla Lidii Wylangowskiej....
Jest niesamowitą piewczynią,tego co z wnętrza płynie na zewnątrz...

Corrida....

Zawsze zachwycałem się tańcem flamenco...
Jest taki pierwotny i pełen energii...
Każde wykonanie ma właściwie swoją historię,
którą opowiada i przypomina walkę....
Z jednej strony siła,z drugiej gracja i zwinność....
Czy nie jest to nam skądś znane?






Dwa kroki do przodu,
minka tak niewinna
Piruet i finta
sztychu ostra klinga

Dwa słowa ode mnie
i cztery od ciebie
tu uśmiech zalotny
miekkie pochylenie

Jak espada tak krążysz
i zwodzisz me oczy
wstęgi zarzucając
ruchem tak uroczym

Aż odejść nie zdołam
wciąż oczami wodząc
stanę się bezradny
Kochając i pragnąc
i stracić cię bojąc

Usta...

Jakoś tak "całuśnie" się dziś zrobiło....
Ale to bardzo przyjemny temat i miło jest o nim myśleć i pisać...
Przypomnieć sobie chwilę przed pierwszym,
a może jakimś szczególnym...
No,to tak tylko....
Pomyślmy i powspominajmy,a może postarajmy się,
żeby mieć co wspominać....:*




Jak płatki kwiatów rankiem
na słońca witanie
tak usta wybiegają
drugim na spotkanie

Skropione rosą uśmiechu
pociągnięte żądzą
kiedy myśli i pragnienia
tylko na wargach błądzą

Z nadzieją na spełnienie
na dotyk z pieszczotą
na brak odpowiedzi
A co będzie potem?








I z przyjemnością prezentuję kolejny obraz Lidii Wylangowskiej...
Prawda,że cudownie kusi do pocałunku?....

Pocałunki...

Ha,ha,ha.....
Nareszcie zrobiło się ciepło i pocałunek pod gołym niebem nie grozi spierzchnięciem warg....
Ciekawe jest jak wielką moc mają właśnie pocałunki...
A sztuka ich dawania i przyjmowania jest jedną z zagadek,
które odkrywamy z zapartym tchem....
To wielka i mordercza broń,nasze Muzy o tym doskonale wiedzą....
Więc nie brońmy się,niech nas nią zdobywają....

                                              Virginie by Didier Goldstin




Życie piękne,wspaniałe
w biegu,w szaleństwie i pędzie
zostawię w miejscu wstrzymany
pojmany morderczym narzędziem

Co siły odbiera i rozum
i wolę kruszy i spala
jednym twych warg muśnięciem
dotykiem z ognia i ciała


Moim narzędziem jest pióro,sam tak pięknych fotografii nie umiem robić....
Więc tym razem do wiersza zaprosiłem Muzę mojego Przyjaciela,Diediera Goldstina....
Jego zdjęcia świadczą o tym,że od lat jest tak samo zakochany w swojej żonie,jak ja w mojej...

sobota, 9 kwietnia 2011

Wiosny ciąg dalszy....

Wiosna poza marzeniami budzi też w nas energię....
Taką bardzo pierwotną,pchającą do tworzenia nowego życia...
Wiecie o co mi chodzi....
Ciekawe,że to dopada nas właśnie teraz,razem z całą Przyrodą...
Nie wiem,czy wieczorem poczuję ten zew Natury....
To mogło by się skończyć,jakimś erotykiem....
Ale na razie wciąż mam przed oczami coś innego....


Oczekiwanie wiosny-Cassandra O'Connor Sheldon




Poranne słońce drogą mnie prowadzi
pokazując cuda,oczy moje bawi
ziemią się budzącą,w nieśmiałej zieleni,
kwiatami rozpędzonymi do słońca dążeniem

Idę zachwycony tym wielkim budzeniem
drzewami co zbierają siły,na liści rodzenie
pąków rozpękaniem,ptaków poruszeniem
szukających gniazda pomiędzy drzewami
w gałęziach obietnic,z przyszłymi liśćmi

Czy raczej z obietnicą liści,bezpieczeństwa
przed wścibskim okiem dla swego maleństwa
drobiazgu co wybuchnie zgłodniałym świergotem
by latem z gniazd wylecieć,radosnym trzepotem




Dziękuję Ci Cass,za te brzozy...
Kocham te drzewa,są dla mnie zawsze wyjątkowo piękne...