środa, 6 lipca 2011

Rwanie ziół...




W środku nocy zdyszana
biegniesz zrywać zioła

Przy księżyca blasku
który na twych plecach

nagich, naprężonych
tańczy palcami kochanka

Szukasz korzeni i liści
by nimi mnie zakląć

bym zapomniał o wszystkim
poza poza ich zapachem

We włosach, na skórze
w ramionach splecionych

i oddaniu uległym
co jest we mnie wieczne



obraz autorstwa Lidii Wylangowskiej

wtorek, 5 lipca 2011

Poranek...









Otulona w prześcieradło poranka
w miękkim ręczniku słonecznego blasku


Stoisz przy oknie zasłaniając się firanką
jak ziemia, co mgiełką spowita jest o brzasku


Na znajome kształty Tajemnicę nakładasz
pragnieniem niewiedzy odnawiasz moje oczy


Jak kartograf kreślisz nowe cienia mapy
bym z nowym dniem, nową konkwistę rozpoczął...





obraz autorstwa Lidii Wylangowskiej

Rozmowa...







W siebie zasłuchani,w siebie zapatrzeni
z dłońmi na swoich kolanach
otuleni ciszą i wieczoru zmierzchem
szukamy oczami ciepła i światła
by jak ćmy do niego polecieć

Bez ruchu,bez słowa krążymy myślami
po swoich wewnętrznych orbitach
dotykając duszy,dotykając serca
w tych cichych,napiętych minutach
zanim dotkniemy policzka

Rozmowa oczu,rozmowa ciszy
oddechy co się mieszają
wzrok spleciony w uścisku
i dłonie co na kolanach leżą
wcale się nie dotykając...





obraz autorstwa Lidii Wylangowskiej

poniedziałek, 4 lipca 2011

Imię Róży...










Kiedy kwitnącą różę
w dłoniach zamykam
o jej imię pytać nie umiem

Twarz zanurzam w płatkach
policzki barwię dotykiem
zapachem się odurzam

Zapomnieć chcę wszystko
wszystko z głowy usunąć
co nie jest róży imieniem

Co nie jest róży zapachem
barwą,kształtem i formą
choć o imię zapytać nie umiem...


za zdjęcie dziękuję mojemu,zaprzyjaźnionemu artyście z Belgii,Didierowi Goldstinowi...

Ogrodnik i Róża...









Jak ogrodnik w rozterce
przed krzakiem róży klęczy
z ręką wyciągniętą w zachwycie

Po kwiat najsłodszy
by zwykły dom upiększył
kolorami go wypełnił i życie

Wzrokiem przepraszającym
błaga i miłość wyznaje
nim zerwie i w ręce pochwyci

Kolce Róży...











Co może róża poradzić
na kolce z którymi się rodzi
ostre,palce szarpiące

Kiedy nieostrożną dłonią
zapatrzony bezbronnie
sięgasz po nią zuchwale

Może tylko być piękna
ból zagłuszyć,oszukać
być warta chwili szaleństwa

Bo,co może róża poradzić
że nawet widząc kolce
nie cofam się i nie lękam

Kwitnienie Róży...








Lekkim wiatrem kołysana
w koloru sukni szkarłatnej
kroplami rosy,jak diamentami
mieniąc się oczy wabisz

Pomiędzy innymi różami
tak samo strojnymi we wdzięki
choć kolce czasem nastawiasz
na widok wyciągniętej ręki

Ja się nie przelęknę zranienia
porwę i w życie zamienię
twój taniec samotny na wietrze
we wspólne ku słońcu kwitnienie

Tęsknota Róży...








Różane płatki,
smutno dziś opuściła
w kryształu objęciach
pod troskliwą ręką

Choć czułością
miłością ciepłą okryta
tęsknotę nagle poczuła
i w okno smutno spogląda

Tęskniąc za wiatrem
szarpiącym listki zuchwale
za deszczem zlewającym
zimnym ożywczym strumieniem

Zapach Róży...









Kiedy róże pachną najpiękniej
to pytanie mnie ostatnio nurtuje
czy wąchane z daleka,nieśmiało
czy zuchwale roztarte na skórze

Czy dla róży wąchanie jest miłe
czy zgnieciona bólu nie czuje
czy jej zapach okaże się wnykiem
żeby kolce zatopić mi w skórze

niedziela, 3 lipca 2011

Pigmalion...





Jak Pigmalion rzeźbię Cie moimi palcami
odłupuje kamień dłońmi i ustami


Wydobywam ciepło, szukam twego ciała
byś była piękniejsza, jak ze światła cała 


Gładzę twoje włosy, proste czy kręcone
rozrzucone ramiona zbieram w moją stronę


Oplatam się nimi aż cały zatonę
w twym zapachu,w twym cieple


Licząc,że nie spłonę od ognia
co się we mnie rozpala,od Ciebie zażega



obraz-Eden-Lidia Wylangowska

Chwila...








W pianie wiatru i mgły skąpana
wzrokiem poznawana z bliska
wciąż warta każdego spojrzenia
jak posąg pod czasu pieszczotą

Dotyk ciepły oddajesz
i oczy światłem napełniasz
z moimi je splatasz spojrzeniem
zamglone lecz głębią przejrzyste

Tańczysz bez ruchu w objęciu
płoniesz,bez ognia i dymu
żyjesz w tej chwili zamknięta
kiedy w dłoniach cię trzymam...



obraz autorstwa Lidii Wylangowskiej

Moje Anioły...








Dawne moje anioły
gdzieś mi się zapodziały

jedne są teraz żonami
inne chyba zdziczały

pierwsze innym stróżują
drugie szybują samotnie

jedne skrzydła straciły
drugim nowe wyrosły

skrzydła,a czasem szpony
tych lepiej teraz unikać

a przy mnie trwa ten obecny
co nie ma zamiaru znikać


obraz Lidia Wylangowska-Anioły istnieją

Portret...








Z obrazu Modiglianiego
patrzysz na mnie odległa
o lata,o epoki,o życie

Cicha i niema,nieobecna
zatrzymana farbami
wpatrzona w pustkę

Choć kiedyś te oczy
musiały mnie widzieć
może dla mnie płakały

Ręce musiały obejmować
a może to mnie dotykały
i kiedyś mnie pożegnały



-obraz Czarna sukienka-Modigliani

sobota, 2 lipca 2011

Piękno pomiędzy betonem...









W żałośnie małym zagłębieniu
pomiędzy szorstkimi krami betonu
zabłąkane piękno wykwitło

W marzenia o żyznej ziemi
wodzie i wietrze przyjaznym
korzenie zapuściło proszące

Pędzi do słońca uparte
ściśnięte ale nie ujarzmione
by kwiatem zabłysnąć

Zatrzymać kogoś w zachwycie
przyciągnąć spojrzenie zgaszone
niech mu zaświeci słońcem

By kwitnąć i dojrzeć dał wolę
pomiędzy szarym betonem
by wydać choć jeden owoc

Magia ulotności...




Tęczowe bańki mydlane
tanczące dookoła ciebie
szeroko otwartymi oczami
gonisz i ścigasz marzeniem

By ich kolory i lekkość
dłonią uchwycić dla siebie
na życia drogę daleką
na dni,które płyną do ciebie

A teraz dorosłaś,dojrzałaś
lecz bańki niech będą obecne
ta magia marzenia,lekkości
co wciąż pozwala być dzieckiem



-obraz autorstwa Lidii Wylangowskiej

Motyle...









Motyle spokoju unoszą się
nad zmęczoną twarzą
lekkimi skrzydełkami
barwami wieczora zdobne

Kiedy dotykają twojego czoła
jak delikatną dłonią
kiedy siadają na ramionach
jak czyjeś objęcie spełnione

Uśmiechasz się i zapominasz
na chwilę,na minutę,na moment
o tym czego nie chcesz pamiętać
i jedno muśniecie,to wieczność...



tym razem za obraz dziękuję innej,mojej przyjaciółce...Cassandrze O'Connor Sheldon

Cisza...







Otwarta książka w połowie rozdziału
nie dopita kawa stygnie powoli na stole
nad nią echo słów wypowiedzianych
i tych,których powiedzieć nie zdążyłem

Nadgryziona kromka chleba na talerzu
i zapach wciąż jeszcze wyczuwalny
wtapiają się w ciszę wyczekiwania
tak dobrze znaną,tak już oswojoną...

Bredevoort...








Miasteczko przesiąknięte zapachem
starych książek,końskiego potu
i prochu dawno wystrzelonego

Gdzie Henrikje stoi na rynku
dłonią suknię poprawiając
i uśmiecha się do mnie

Z nad glinianego pucharka
patrzę na nią,na śniedź
na ślady deszczem zrobione

I nieczułe na czas piękno
natchnienie odwieczne
i pocieszenie najtrwalsze...

Tańczące panny...








Na moście w Awinionie
kiedyś tańczyły zwiewne

i w zachwyt ubrane
panny niewidzialne



W rytm muzyki cichej
śmiałą prowadzone dłonią
na wietrze i w słońcu
z uśmiechem i pocałowaniem

Lecz świat szeroki
mostów i muzyki pełny
nie kończy się
na tańcu jednym

I teraz panny niewidzialne
wiatrem niesione i muzyką
tańczą bezgłośnie w moich oczach
w uliczkach Bredevoort...

Anioły istnieją...








Kiedy w biegu ustaję
kiedy sił już brakuje
on mnie skrzydłami
swymi obejmuje

Otula i oplata sobą
ciepłem,ciszą,oddechem
dotykiem podtrzymuje
z anielskim uśmiechem...



obraz-Anioły istnieją-Lidia Wylangowska